Wariacje na temat Jandy..
Posted in Image of the day on listopad 30, 2006 by BetiNie mam ostatnio czasu na nic: praca, druga praca, mgr, szkoła (podyplomówka), dom, przyjaciele, Narzeczony.. Wszystko, tylko nie ja sama.. Brak czasu na czytanie książek mnie dobija. Tak uwielbiam to robić, a tu.. czarna dziura. Czas, czas, czas.. wszystko zamknięte w butelce. Tylko czekam, aż wybuchnie i rozpryśnie się na wszystkie strony świata.
Sięgnęłam więc po Jandę.. Już dawno stała na półce w kolejce do przeczytania. Stoi jeszcze Stendhal, Pilch, Czechow.. i jeszcze kilka pozycji.
Z braku czasu, o którym tak Wam tu wypisuję namiętnie spowodował, że sięgnęłam po “Moja droga B.,” Krystyny Jandy: mówię sobie - krótka (tylko 198 stron), luźna, a i tak baby nie lubię, to jak rzucę w kąt po pierwszych stronach, to jeszcze lepiej, bo nie “zmarnuję” dużo czasu..
Pierwsze 70 stron - mam mieszane uczucia, raz mnie wkurza, raz nawet delikatnie uśmiecham się do czarno biało zapisanych kartek.. Myślę sobie - nie jest w sumie taka zła. Odnajduję w niej kogoś innego - Krystynę Jandę - człowieka - nie aktorkę. Zawsze miałam ją za nadętą, zarozumiałą, dwulicową i sztuczną babę. Ale z kazdą stroną, zmieniałam zdanie. Odnalazłam w niej kobietę wrażliwą, pełną namiętności, sentymantalną i .. rozmyślającą.
Kupiła mnie tym, jak zakończyła tę książkę. Jako puentę przywołała ten oto cytat:
“I biegnąc szcześliwy w kierunku dworca, popierdywałem..” ![]()
Luz, śmiech, życie..
Książkę połknęłam w 3 godziny..
W trzy M O J E godziny.
Tylko ja, moje myśli i .. Janda ![]()