Archiwum dla styczeń, 2007

Kto w Tańcu z Gwiazdami..

Posted in Image of the day on styczeń 31, 2007 by Beti

Treningi do V edycji “Tańca z gwiazdami” rozpoczęte! Program powróci na antenę już 4 marca. Na parkiecie będziemy podziwiać, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, córkę lidera Platformy Obywatelskiej - Katarzynę Tusk. Zapowiadają się spore emocje, gdyż o Kryształową Kulę walczyć będą także Rafał Olbrychski, prezenterka TVN’u Omena Mensah, Anna Samusionek, Anna Popek, piosenkarka Katarzyna Cerekwicka, Bartosz Obuchowicz, Wojciech Majchrzak, Krzysztof Tyniec oraz była Miss Polonia Ewa Wachowicz. Widz będzie mógł podziwiać nową scenografię programu, ale jury pozostanie to samo. Także prowadzący pozostaną bez zmian - program znowu poprowadzą Kasia Skrzynecka i Hubert Urbański. Reżyser programu Wojciech Iwański zapowiada, że w tej edycji będzie robił wszystko, by zaskakiwać widza. Zatem czekamy.. :)

Po lekturze..

Posted in Moim zdaniem, Przeczytane on styczeń 30, 2007 by Beti

Jako, że jestem właśnie tuż po lekturze fascynującej książki Rafała A. Ziemkiewicza “Michnikowszczyzna. Zapis choroby”, którą notabene dostałam w prezencie od przyszłego teścia;), postanowiłam Was zachęcić do jej przeczytania..
To kompendium wiedzy o, a zarazem wielkie rozliczenie z III Rzeczpospolitą. Co prawda, trzeba brać poprawkę na to, że autor jest skrajnym prawicowcem i w związku z tym na pewne analizy faktów trzeba mróżyć oko, a przynajmniej patrzeć z dystansem, ale nie ulega wątpliwości, że fakty są faktami i one same się bronią. Każdy może na ich podstawie budować własne zdanie. A książka ta obfituje w wiele faktów. I co ważne, takich, których nie zna nasze pokolenie, gdyż były one często ukrywane albo przez grupę trzymającą władzę, albo przez ludzi, którzy do niej dążyli, przez media albo po prostu przez zwykłych manipulantów. Dlatego “Michnikowszczyzna” jest lekturą obowiązkową dla ludzi dążących do prawdy, dla tych, którzy nie lubią uczestniczyć w masowym “umoralnianiu” politycznym i w czystej propagandzie oraz dla tych, którzy lubią grzebać w źródłach i je analizować. Ziemkiewicz opiera się bowiem w swych analizach na źródłach, głównie na publicystyce Michnika. Obnaża wiele jego zachowań, a także zachowań “salonu”, czyli ludzi z nim związanych. Książka jest dobrze napisana, także lekko i przyjemnie się ją czyta. Polecam wszystkim, którzy nie do końca rozumieją obecną sytuację polityczną, którzy szukają odpowiedzi kto, co i dlaczego robił w czasach komunizmu i tuż po nim, kiedy to Polska odzyskała niepodległość? Czemu dziś po 17 latach odzyskania wolności, nie potrafimy z niej korzystać? Kto jest winny, a kto jest ofiarą? Książka Ziemkiewicza bynajmniej nie odpowiada na te pytania. Jednak uważny czytelnik będzie mógł sam sobie na nie odpowiedzieć, wyciągając wnioski z przeczytanych wersów.

Na koniec swoich rozważań, autor powołuje się na badania socjologiczne, w których pytano dorosłych Polaków, o czym nie rozmawiają, bo boją się rozmawiać, ze swoimi dziećmi. Jakie są w ich rodzinie tematy tabu. Wyniki tych badań są zadziwiające.. Na czele rankingu nie stał bowiem homoseksualizm, ani żadne inne sprawy obyczajowe - antysemityzm, czy ksenofobizm. Tematem, o którym Polacy nie chcą i nie potrafią rozmawiać jest właśnie najnowsza historia. Czy powodem jest brak wiedzy? Wstyd? Strach przed komprmitacją?
Wciąż brakuje racjonalnych argumentów, jest za to tylko pouczanie, że tak i tak nie można, tak jest źle, to nieetyczne, to niemoralne. Może czas zacząć o tym mówić?

Książkę szczerze polecam. Może po jej przeczytaniu będzie nam łatwiej zrozumieć IV Rzeczpospolitą? Mi jest łatwiej.. Miłej lektury!

Czy poznałeś już “ponglish”?

Posted in Image of the day, Moim zdaniem, Newsy, zasłyszane on styczeń 27, 2007 by Beti

“Ponglish” to nowy slang, który ukształtowali na Wyspach Brytyjskich Polacy. To bardzo ciekawe zjawisko połączenia dwóch języków - polskiego i angielskiego. Jednym słowem jest to spolszczanie słów angielskich. Swoją drogą bardzo interesujące z punktu widzenia językoznawcy jest to,że takie procesy językowe stają się mimowolne wśród osób, które pozostają dłuższy czas za granicą. Na początku spolszcza się wyrazy jako formę żartu (np. “brejkanie”), z czasem nabywa je coraz większa grupa ludzi, zasłyszane wchodzi do uzusu (do słownika zwyczajowego), aż w końcu staje się normą slangową. W rozmowach na “gadu” ze znajomymi przebywającymi dłuższy czas w Anglii, stale obserwuję coraz większy zasób słów ze słownika ponglish :)

Oto kilka przykładów:
“pojechaliśmy tubą” - od ang. tube (metro)
“frajelnica” - od ang. fry - smażyć (frytkownica)
“Pollocks” - od ang. Pol - Polak i bollocks - bzdury (Polacy)
“pikadilka” - od ang. Piccadilly Line (kolejka podziemna)
“centralka” - od ang. Central Line (również klejka podziemna)
“partacz” - od ang. part time (osoba pracująca na pół etatu)
“aplikuję” - od ang. apply (ubiegam sie o pracę)
“trafik” - od ang. traffic (korek na ulicy)
“wezmę autobus” - zapożyczony związek frazeologiczny od ang take a bus
i wiele, wiele innych :)

Językoznawcy nazywają to zjawisko “językiem polonijnym”. Jednakże najsmutniejsze jest to, że takie zabawy językiem nie są celowe. Polonia angielska nie robi tego z pełną swiadomością. Niestety, przypadki tego zjawiska najczęściej są obserwowane wśród Polaków, którzy usiłują porozumiewać się w języku angielskim poprzez tłumaczenie “słowo po słowie” wyrażeń angielskich. Prowadzi to do ogromu błędów językowych - składniowych, stylistycznych, czy semantycznych, które mogą prowadzic nawet do absurdów treściowych. Te ostatnie mogą być wręcz powodem do żartów z głupoty Polaków. Bo jak inaczej, jak nie głupotą, nazwać takie konstrukcje:
“tower me” - uangielszczenie polskiego “uwierz mi”?
czy “thanks from the mountain” - uangielszczenie polskiego “z góry dziękuję”?
albo używanie angielskiego “ordinary” (zwyczajny, codzienny) w znaczeniu “ordynarny”?

Polacy! Nie róbmy, za przeproszeniem, kichy! Jak już używamy języka angielskiego, róbmy to tak, by nie łamać ani gramatyki angielskiej, ani nie kaleczyć języka ojczystego. Jeśli na spolszczanie słów angielskich mogę jeszcze przystać, tak na szerzenie błędów językowych i głupoty, stanowczo - NIE!

Mamy medal!

Posted in Artykuły, Newsy on styczeń 24, 2007 by Beti

Polska para Mariusz i Dorota Siudkowie swój program dowolny na Mistrzostwach Europy pojechali do muzyki Chopina. Wykonali go bezbłędnie. Kończą swoją karierę z brązowym medalem.
Na Torwarze dopisała publiczność, która wspomagała naszych zawodników brawami. Zatem ich marzenie się spełniło.
- Publiczność poniosła nas w tym programie - mówiła Dorota po zakończeniu startu w wywiadzie dla TVP2.
- Takiej publiczności dawno nie mieliśmy. Taką pamiętam tylko z Ameryki. Dziś pokazaliście, że jesteście świetni. Dziękujemy wam - wtórował jej Mariusz.

Siudkowie zapowiadają, że na pewno spotkamy się z nimi na lodowiskach świata, z tym, że już w innym charakterze. Planują pracę z młodzieżą.

Mój artykuł na ten temat ukazał się na www.wiadomosci24.pl Zapraszam do obejrzenia :)

Telewizja, radio, wydawnictwo?

Posted in Image of the day on styczeń 23, 2007 by Beti

Coraz więcej pytań, coraz więcej motywacji.. A jeszcze niedawno wydawałoby się, że nic nie kręci się wokół mojego dziennikarstwa, a perspektywa uwieńczenia wielu lat nauki w tym kierunku jest niewielka.. Dziś stoję przed dylematem.. W które medium uderzać? Radio kręciło mnie od zawsze, mam już na swoim koncie współpracę z redakcją Polskiego Radia Jedynki i Trójki, doświadczenie w pracy w gazecie takze mam.. Więc zostaje telewizja? Hymm.. Tego jeszcze nie było.. :)
Dlaczego o tym piszę?
Dostałam dziś info, że potrzebują dziennikarzy do redakcji TVN24. Preferowany kierunek ukończenia studiów to bagatela.. P O L O N I S T Y K A :) Wystarczy wysłać swój materiał dziennikarski:), posiadać umiejętności redaktorskie :) i wyraźny głos :) W piątek mam także rozmowę w sprawie pracy w radiu BIS. I ot, pojawiają sie pytania, dylematy..
Zawsze bałam się sama przed sobą odpowiadać na pytanie, w czym tak naprawdę chciałabym “siedzieć”. Dziś chyba muszę dokonać wyboru.
Cóż, zaaplikuję chyba i do TVN24 i pójdę na rozmowę do BISki, potem zobaczymy. Przecież wysłanie aplikacji nie oznacza od razu zdobycia pracy, prawda? ;)