Archiwum dla luty, 2007

Zielona wstążka Greenpeace..

Posted in Artykuły, Newsy, Przeczytane, zasłyszane on luty 23, 2007 by Beti

Budowa obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy grozi wycinką 20 tys. drzew nad jedną z najdzikszych polskich rzek. Ma tam m.in. powstać półkilometrowa estakada na palach! A przecież przebicie żelbetonowymi palami pokładów torfu będzie prawdziwą zagładą dla doliny - niepowtarzalnych storczyków, wilków, rysi, głuszców czy orłów bielików..
Dlaczego materializm zawsze wygrywa z naturą?
Dlaczego miejsce tętniące życiem, musi zniknąć?

Wszyscy, którym leży na sercu ochrona Doliny Rospudy przed dewastacją, mogą uzyskać symboliczne obywatelstwo Republiki Doliny Rospudy. Z inicjatywy Greenpeace Polska, ruszyła strona internetowa, tzw. najmłodsza republika świata, skupiająca wszystkie osoby, którym Rospuda, a co za tym idzie dobro, człowieczeństwo i natura leżą na sercu..
Republika narodziła się 12 lutego 2007 r., kiedy to kilkunastoosobowa grupa ekologów założyła w sercu Doliny obóz. Aktywiści zamierzają najdłużej jak to możliwe, tam na miejscu bronić unikalnej, dzikiej przyrody przed piłami drwali i maszynami. Republika Doliny Rospudy on-line powstała po to, żeby każdy człowiek, który nie ma możliwości przyjechania na miejsce, mógł choćby w symboliczny sposób wyrazić swoją obecność i protest przeciwko planowanemu zniszczeniu tego miejsca.
“Za pośrednictwem tej interaktywnej strony chcemy pokazać światu, że to symboliczne państewko istnieje. Jednocześnie ma ona przybliżać wszystkim obozową rzeczywistość i być forum, na którym można zaprezentować swoje poglądy na temat kontrowersyjnej inwestycji”
Po dokonaniu rejestracji na portalu możesz otrzymać paszport i symboliczne obywatelstwo Republiki. Na co czekasz? Dołącz do nas!
Niech ta “internetowa społeczność” daje wsparcie aktywistom obecnym w obozie..

Puenta ostatnich dni..

Posted in Image of the day, Moim zdaniem, Przeczytane on luty 21, 2007 by Beti

The piano keys are black and white, but they sound like a million colours in your mind. - Katie Melua

Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy. W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest?
Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć. Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie kontaktach.
[Phil Bosmans]

Happy Valentines!

Posted in Image of the day on luty 14, 2007 by Beti

Poddając się temu, jak by nie było, komercyjnemu dniu, chciałabym Wam rzucić parę zdań do przemyślenia..
bo tak sobie myślę, że ..warto jest traktować życie nie tak, jak by było sumą chwil, ale tak, jakby było sumą chwil zapierających dech w piersiach..
ten dzień temu sprzyja..
Mi nie trzeba iść do kina, do restauracji, do centrum handlowego na zakupy, aby ten dzień był wyjątkowy..
Mi wystraczy ciepły, brązowy, polarowy kocyk, herbatka, tudzież yerba mate, świeże ciastka z cukierni, ulubiony film i czysta OBECNOSC, wspólne przebywanie.. DOM..
TO są dla mnie chwile zapierające dech w piersiach..

A jakbym miała zadedykować mojemu Skarbowi walentynkową piosenkę, to było by to..
“When I need You” Roda Stewarta..
Poczytajcie, jak prosto i pięknie można pisać o miłości..

…………….When I need You…………..

When I need you
I just close my eyes and I’m with you
And all that I so want to give you
It’s only a heart beat away

When I need love
I hold out my hand and I touch love
I never knew there was so much love
Keeping me warm night and day

Miles and miles of empty space in between us
A telephone can’t take the place of your smile
But you know I won’t be traveling forever
It’s cold out but hold out and do like I do

When I need you
I just close my eyes and I’m with you
And all that I so want to give you baby
It’s only a heart beat away

It’s not easy when the road is your driver
Honey that’s a heavy load that we bear
But you know I won’t be traveling a lifetime
It’s cold out so hold out and do like I do

Happy Valentines!

Zimowy raport z roztoczańskiej ziemi..

Posted in Image of the day on luty 11, 2007 by Beti

Tu z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. Tutaj śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo, po polsku.

Tak o Roztoczu mówił, podczas pobytu w Zamościu w 1999 roku, papież Jan Paweł II.
Każdy, kto tu przywędruje, z pewnością przyzna Wielkiemu Człowiekowi, swego czasu wytrawnemu turyście i znawcy polskiej przyrody, rację. Przepiękna, częściowo porośnięta lasami, poprzecinana wąwozami i dalinami rzek i strumieni kraina ma prawie 180 km długości. Kto szuka aktywnego odpoczynku, spacerów szlakami turystycznymi, lasów, przepięknych krajobrazów, kto chce posłuchać śpiewu dziesiątków rzadkich gatunków ptaków, spotkać dzikie zwierzęta, znajdzie je tu, na roztoczańskiej ziemi. Także ci, którzy w podróżowaniu szukają antropologicznych lub historycznych aspektów, odnajdą je na Roztoczu. Bowiem kraina ta, to centrum niezwykłych zabytków i muzeów, wspaniała historia i kultura oraz 425-letni, renesansowy Zamość.
Co roku wyjeżdżamy zimą w góry. Tym razem wybór, za sprawą mojego życiowego partnera, padł właśnie na Roztocze. Początkowo bardzo się sprzeciwiałam, bo bardzo ciągnęło mnie w Tatry. Jednak dziś, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie żałuję naszej wyprawy. Jako miejsce wypadowe do polskiego raju wybraliśmy Zwierzyniec. To idealne miejsce do spacerów po samej miejscowości, po szlakach turystycznych, ścieżkach dydaktycznych i rekreacyjnych. Zatem każdy dzień mieliśmy zaplanowany. Chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć i zagarnąć roztoczańskiego powietrza. Zimowe buty, w których chodziłam po Warszawie, nie nadawły się na nasze wyprawy. śniegu było tyle, że zmuszona byłam do kupienia ocieplanych kaloszy :) Jak się później okazało, zdały one egzamin lepiej, niż typowo górskie buty Wawrona, które przemakały mu po same kostki :) Rozśmieszał mnie Wawa tymi swoimi komentarzami “A ty w tych swoich kaloszkach..” Rzeczywiście - chodziliśmy po górach i ani mi się nie ślizgały, ani nie przemakały. Zaliczyliśmy “Piaseczną górę” i “Bukową górę”, widzieliśmy zające i sarny. Chodziliśmy w śniegu po kolana, drepcząc śladami dzikich zwierząt, na pokrywającej ziemię śnieżnej pierzynie. Było cudownie. Trzymając się za ręce, szliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i nasycaliśmy się roztoczańskimi widokami.
Wieczorami jedliśmy w uroczej karczmie “Młyn” lub gotowaliśmy sobie sami obiadki.
Podczas naszego pobytu, mijała nasza 26 miesięcznica, którą postanowiliśmy świętować w Zamościu. Po kilku dniach pobytu w dzikich terenach, wyruszyliśmy do miasta. Niezwykłego, bo z ponad 400-letnią tradycją, o renesansowej architekturze, które słynie założył ordynat Zamojski. Miasto to, jest zwane “Padwą Północy” lub “Perłą Renesansu”. Zauroczyło nas obojga chyba w równym stopniu. Wawa, zamiłowany geograf i ja, z dziennikarską duszą, stanowiliśmy parę, która chciała chłonąć tego miasta, jak najwięcej. Wyczuł to chyba pewien Pan, który, jak tylko weszliśmy do pierwszego obiektu naszego zwiedzania -Katedry Zamojskiej, zwrócił na nas uwagę i w zamian za obietnicę przekazania dalej jego wizytówki, zaproponował nam oprowadzenie po Katedrze. I tak rozpoczęła się nasza zamojska przygoda. :)
cdn..

Przewrotność myśli..

Posted in Image of the day on luty 10, 2007 by Beti

Mój świat ostatnio zawirował. Borykanie się z myślami to coś, co nie daje mi spokoju..
Pisałam wcześniej, że waham się, czy wysłać swoje CV do TVN24.. Praca w redakcji tygodnika dla kobiet po 40-ce i pisanie artykułów pod ich kontem, dostosowywanie do nich języka, spłaszczanie tematów, aby były “bliżej życia” mało mnie fascynują. Dlatego, pragnąc się rozwijać w kierunku dziennikarstwa, chciałam sprbować czegoś innego. Pisałam wtedy, że w końcu wysłanie CV to nie od razu dostanie pracy.. A tu bach. Na odzew czekałam całe 2 dni.. Telefon mojego obecnego szefa zaskoczył mnie podczas przymierzania sukienek ślubnych :) Potem już tylko była rozmowa, polecenie napisania streszczenia z “Faktów”, i tak oto jestem redaktorem w Neewsroomie TVN24.
Praca ciekawa, cały czas coś się dzieje. Osiem godzin zlatuje w mgnieniu oka, jeśli akurat media managerowie nie restartują kompów, nie zakładają nowych serwerów, nie podpinają nas do jakiś sieci. Jeśli można pracować normalnie - jest OK. Pracuję na Macu (Macintosh), uczę się nowych programów, a moja praca polega na pisaniu newsów dla TVN24 i tworzeniu informacyjnej strony internetowej tvn24.pl, której nowa wersja ruszy niebawem. Newsy piszemy na podstawie przychodzących co kilka minut informacji agencyjnych - szczególnie PAP i Reuters. Jeśli dzieje się coś ważnego, czym w danym momencie żyje cała Polska, jak np. dymisja Sikorskiego i Ludwika Dorna, wówczas, naszym zadaniem jest szukanie nowych newsów na blogach polityków, na stronach internetowych radia. Ja piszę tylko newsy z kraju i ze świata. Bez dwóch zdań - praca bardzo rozwojowa. Dowiaduję się nowych rzeczy, wiele się uczę no i przede wszystkim - spełniam się jako dziennikarz. Odkąd pamiętam - chciałam być albo dziennikarzem agencyjnym (a ta praca jest do tego bardzo zbliżona) albo być prezenterem. Praca marzeń…
Ale..
No właśnie. Wszystko pięknie, ale albo ja nie potrafię cieszyć się z tego co mam, albo po prostu przechodzę kryzys wartości..
Praca jak ta, na pełnym gazie, wiąże się z pracą w ciągłym stresie - pogoń za newsem, ostre słowa wydawców, praca pod ogromną presją czasu. Należę do osób, które jak już coś robią, chcą to zrobić na 200%. Dlatego po 8 h wychodzę z redakcji z baniakiem jak kula ziemska i sercem pod gardłem. Stres zjada mnie całkowicie. I to jest moje pytanie, które dręczy mnie tak konkretnie właściwie od dzisiaj, po rozmowie z moim duchowym przywódcą - czyli z moim Ukochanym. Czy warto? Czy nie potrzeba mi, z moim kiepskim zdrowiem, pracy spokojnej, wyciszenia i stabilizacji rodzinnej? Praca w TVN24 na pewno jest bardzo absorbująca.. A nie mogę zapominać, że za 3,5 miesiąca zakładam rodzinę..

Z tym pytaniem w myślach, idę spać..

Mam mnóstwo myśli w głowie, męczy mnie chaos przewidzeń, lęków, niepewności, huśtawka nastrojów..

Dobrze, że mam Ciebie.. :*