“Wypasione” rozmowy..
Posted in Moim zdaniem, Przeczytane, zasłyszane on październik 28, 2007 by BetiPodróże ulicami Warszawy mogą być czasem bardzo kształcące, jeśli ma się uszy i oczy szeroko otwarte.. Grupa młodych ludzi, którzy za wszelką cenę chcą być “fleszi” i “dżezi” posługują się slangiem młodzieżowym, który dla mnie (choć pokoleniowo nie jestem jeszcze bardzo do tyłu) jest już kompletnie niezrozumiały.. Jadę rano metrem do pracy i słyszę język, który aż na siłę pozostaje w kontrze do normy językowej. Nie chcę być nietolerancyjna, ale pewne granice w posługiwaniu się językiem polskim powinny być zachowane..
Oto próbka takiej “wypasionej” rozmowy.. Ktoś ma pomysł o czym tu jest mowa?
Tracham sobie dziś bryką jak wporzo umcyk, z ziomalem ping-pongiem. Nagle lookam, a tu śmiga niezła szmula z procą, szmaty ma cool. Koleś szybko zlepił bałwana i pyta: Ściemniamy? Nie chciałem, bo z niego przygas i zawsze trzodę robi. No i widać, że to blachara, a moja bryka to trabant po tuningu.
Bartek Chaciński, autor serii słowników młodzieżowego slangu tłumaczy to tak:
“Pędzę dziś samochodem niczym ci sympatyczni mężczyźni, którzy gustują w słuchaniu podczas jazdy głośnej muzyki o wyrazistym rytmie. Obok mnie siedzi kolega, z racji wzrostu predestynowany raczej do uprawiania ping-ponga niż koszykówki. Wtem widzimy idącą ulicą bardzo atrakcyjną kobietę. Jest szykownie ubrana i - co nie umyka naszej uwadze - nosi stringi. Na to kolega zażywa dawkę niedozwolonej prawnie białej substancji i proponuje, byśmy nawiązali z nią bliższą znajomość. Nie zgadzam się, bo kolega jest dość powolny i mało błyskotliwy. Poza tym kobieta najwyraźniej należy do tych, którym zaimponować można tylko efektownym samochodem. A mój to ledwie lekko ulepszony trabant.”
Wpadliście na to? Bo ja nie ![]()
Jednak jednemu nie można zaprzeczyć.. Slang młodzieżowy jest bardziej ekonomiczny… ![]()





