Oddychanie weekendem..
Posted in Image of the day on luty 27, 2008 by BetiJak Kota nie ma, to Myszy harcują ![]()
A co, jak Mąż ma wychodne to i ja mam. Zdrowe podejście musi być.
Ostatnio sobie zaszalałam. Cały weekend spędziłam na małym i dużym imprezowaniu ![]()
Już zapomniałam jak to jest wracać do domu o świcie, zatapiać się w rytm muzyki i szał wirujących świateł, pić piwo z sokiem jedno za drugim i nie upijać się
No cóż, było miło. I okazje nie byle jakie. Bo nie ma to jak spotkać się na urodzinach ślicznej koleżanki z którą się nie widziało kilka miesięcy. Btw, jak ten czas szybko leci. Człowiek niby dopiero co się widział, niby ostatnio, a jednak jak się zastanowi to upłynęło już kilka ładnych miesięcy od ostatniego widzenia.. Ta pogoń za czasem jest przytłaczająca. Jesteśmy ograniczeni czasem. A to przecież wymysł ludzkości ten czas. I na co nam to było? A niech by tak nasze czynności spowalniało światło dnia, a księżyc zwiastował przyspieszenie bicia serca.. Ale nie, na bicie serca nie mamy czasu, bo światło dnia tak nam dało w kość, że księżyca już dawno nie widzimy..
A Cejrowski pisał, że czas przystanął. Ale pisał też, że jak przystaje, to na chwilę. Normalnie czas płynie. Szybciej, wolniej, ale płynie. W generalnym kierunku od Było do Będzie. Niekiedy zatacza przy tym koła, robi pętle, w wyjątkowych sytuacjach może stanąć w miejscu i odetchnąć albo się powtórzyć.. ale żeby.. Znowu dałam się ponieść.
Takie weekendy jak ten, o którym piszę zdarzają się rzadko, ale są potrzebne. Dobrze jest sobie czasem zrobić mały resecik. Wówczas pozostaje równowaga.. Fajnie jest czasem poczuć, że wprawdzie jest się (fizycznie) w zasięgu słuchu, wzroku i pozostałych zmysłów, ale chwilowo poza czasem. Na tyle daleko od teraźniejszości, żeby nie sięgać własnych zmysłów.
Mądry jest ten Cejrowski.