Archiwum dla kwiecień, 2008

Góry, góry, góóóryyyyyy..

Posted in Image of the day on kwiecień 16, 2008 by Beti

Ależ się cieszę :)
Rozpoczęłam właśnie poszukiwania bazy noclegowej w Bieszczadach i w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Bowiem od 25 kwietnia do 5 maja zamierzam się aktywnie byczyć :)
Najpierw 5 dni z moją ukochaną sis, a potem 5 dni z Mężem i uwaga: z TEŚCIOWĄ chcę się trochę powspinać w skałkach :) Bedzie wesoło mam nadzieję i głęboko w to wierzę..
Już się nie mogę doczekać..

…Bieszczadzkie Anioły, Anioły bieszczadzkie, dużo w Was radości i dobrej pogody…

Mario Vargas Llosa..

Posted in Image of the day on kwiecień 8, 2008 by Beti

Moje filologiczne wykształcenie nakazuje mi szukać.. Topić się w księgarnianych półkach, przedzierać przez korytarze bibliotek, szperać, węszyć, trafiać.. Ostatnio natrafiłam na zbiór opowiadań niejakiego peruwiańskiego pisarza, Mario Vargas Llosa. Zachwycona jego piórem, czytałam opowiadania w zatłoczonym autobusie w drodze do pracy, w metrze, w wannie, gdzie tylko.. Mówię sama do siebie: pisarstwo na miarę nagrody nobla.. Wbiegam przelotem do empiku i co widzę? Na półkach z listą TOP10 Empiku piętrzą się książki Llosy.. “Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”. Okazuje się, że Vargas Llosa to nie zwykły peruwiański pisarzyna, tylko bardzo ciekawa postać, tym ciekawsza, że poznać go można czytając jego literaturę, w której zatapia szerokie fragmenty swojej biografii. Intryguje swoim życiem, które od najmłodszych lat przeplatane jest buntem, trudem, radością, szczęściem, w którym namiętności walczą z polityką, a teatr jest ucieczką od codzienności, gdzie proza jest lustrem życia, a dziennikarstwo narzędziem walki.
Mój dziennikarski węch pozwolił mi odnaleźć nowego pisarza, który fascynuje, który porusza, który nazywa nienazwane…

Haiku in english..

Posted in Image of the day on kwiecień 8, 2008 by Beti

Darkended dreams
become modern grapes of wrath
reaping a bitter wine.

A man, just one -
also a fly, just one -
in the huge drawing room.

A lovely thing to see:
through the paper window’s hole,
the Galaxy.